niedziela, 4 lutego 2018

Sprawiedliwy pośród Niemców (Sigmar Gabriel) czyli Nagroda dla MM i JK za konsekwencję – z dedykacją dla pani Paris

Po czasie (o 23:20, dwie godziny po wpisaniu tego tekstu na portalu SN) zorientowałem się, dzięki tadmanowi, któremu wdzięczność, że dziwnie brzmi to przypisanie "sprawiedliwości pośród Niemców" panu Gabrielowi, zresztą w zamierzeniu przypisanie jemu owej sprawiedliwości było hiperbolą, bo w kilku fragmentach szef niemieckiej dyplomacji lawiruje, ale o tym w dalszej części. Nie zmienia to faktu, że MM i JK zmusili pana Gabriela do owego oświadczenia. Co więcej na tle przejrzystych i moralnie jednoznacznych oświadczeń premiera Morawieckiego - z Markowej i tego wygłoszonego w j. angielskim na tle zdjęć z Oświęcimia - oświadczenie ministra Gabriela z jego unikami i trickami retorycznymi, a nawet w niektórych fragmentach z moralną dwuznacznością, wygląda jak gonitwa w piętkę. Tak jakby, mimo presji wywieranej na naszych polityków, Niemcy i Izrael musiały teraz doganiać Polskę, zaś reszta świata albo milczeć albo zatykać uszy. Świadectwo bowiem niezakłamanej historii ma w sobie tę prawdę, która broni się swoją autentycznością.
Teraz dwa pierwsze zdania z jego oświadczenia: „Pełne rozliczenie z własną historią i z własną odpowiedzialnością jest dla nas Niemców stałym moralnym zobowiązaniem w obliczu zbrodni popełnionych przez Niemców i przez Niemcy także w Polsce. Nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, kto jest odpowiedzialny za obozy zagłady, kto je prowadził i kto zamordował w nich miliony Żydów europejskich – a mianowicie Niemcy.” – oświadczył w sobotę 3 lutego Sigmar Gabriel, niemiecki minister spraw zagranicznych, czym wprawił mnie w zdumienie (https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sigmar-gabriel-o-uzyciu-terminu-polskie-obozy-smierci,811962.html). Nie muszę tłumaczyć, co znaczy to oświadczenie dla uporczywej, antypolskiej propagandy Izraela i środowisk żydowskich. Będą one zapewne udawać, że nie słyszą, i że jeszcze bardziej nie słyszą. Ale to udawanie stanie się tym wyraźniejsze. (Po czasie dopisuję, że Żydzi zapewne będą zadowoleni z dalszych fragmentów zawierających dwuznaczności i czołobitne pokłony przed kultem żydowskich roszczeń. Ale jednak wytłumaczę, co to znaczy zwłaszcza to pierwsze zdanie dla uporczywego wałkowania przez propagandę izraelską kłamstwa antypolskiego. Znaczy mianowicie, że Żydzi albo mylą się albo kłamią używając nazwy "polskie obozy koncentracyjne". Oraz że potencjalnie Niemcy biorą roszczenia żydowskie na siebie, również majątkowe. Mimo dalszych zakłamań i uników w wypowiedzi pana Gabriela, jest to sukces premiera Morawieckiego i Kaczyńskiego. Rzecz jasna, ta deklaracja może się zmienić. Zobaczymy.)
Właściwie dlaczego mam się dziwić. Wszak nasz premier, Prezes PiS jak i Prezydent wykazują się normalną, na tle całej politycznej klasy europejskiej - niestety - zdumiewającą konsekwencją a także lojalnością nie tylko wobec swoich wyborców, ale więcej jeszcze, wobec całej historycznej wspólnoty naszego narodu. Nawet jeśli nie rozumieją do końca, Kto jest źródłem prawa, to jednak sprawiają wrażenie, iż owo Źródło Odwieczne czują.
Nie jestem sympatykiem socjaldemokracji i zdaję sobie sprawę, że oświadczenie Sigmara Gabriela może być ruchem odcięcia się od lecącej w dół p. Merkel. Ale przede wszystkim jest reakcją na celne oświadczenie wygłoszone przez premiera Morawieckiego w Markowej w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów: „Polska nie była współodpowiedzialna za Holokaust. Nie pozwolimy nikomu, aby używał frazy ‘polskie obozy śmierci’. ” Zwięźle, konkretnie i na temat. I te właśnie słowa oznajmiają, że Polacy nie byli nazistami. Tak jak historia Ulmów, o której m.in. opowiada ekspozycja w Markowej, wskazuje, że z racji drastycznych nieludzkich kar stosowanych przez Niemców, po prostu z powodu groźby sadystycznego mordu, nie można Polaków oskarżać o współudział w zagładzie Żydów, a tym bardziej o nazizm. W ten sposób premier odwalił robotę, którą powinien już dawno wykonać p. Świrski wraz z Polską Fundacją Narodową w formie co najmniej filmu dokumentalnego na temat heroicznych i dlatego prawdziwie świętych Ulmów, którzy złożyli świadectwo do przelania krwi, martyrium, w imieniu całego narodu wierzącego w Chrystusa, a nawet w imieniu Polaków niewierzących, zagubionych, wątpiących, bo i ci w chwilach skrajnych potrafili odnaleźć swoje sumienie i zachować się jak trzeba.
Oczywiście my wiemy, że w nowelizacji ustawy o karalności za przypisywanie Polsce i Polakom odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie, jest ten spróchniały punkt 3 artykułu 55a. Komentarz jego dotyczący, z dedykacją dla p. Paris, będzie jednak w dalszej części.
Teraz o kolejnym plusie dla Morawickiego juniora, mianowicie o filmie z jego oświadczeniem pełnym ekspresji i niekłamanego wzruszenia, wygłoszonym w komunikatywnej, angielszczyźnie gramatycznie poprawnej, z jednym tylko błędem wymowy i jednym gramatycznym. Można go odsłuchać w polskim tłumaczeniem ze znakomitą ilustracją filmową tutaj: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sigmar-gabriel-o-uzyciu-terminu-polskie-obozy-smierci,811962.html , w okienku z filmowymi materiałami. A oto tekst polski tego oświadczenia: „Polska była pierwszą ofiarą III Rzeszy w czasie wojny. Śmierć i cierpienie w nazistowskich obozach koncentracyjnych były wspólnym losem Żydów, Polaków, przedstawicieli innych narodów i grup etnicznych. Negowanie Holokaustu to nie tylko negowanie zbrodni niemieckich, ale jednocześnie inny sposób fałszowania historii. JEDEN Z NAJGORSZYCH PRZYKŁADÓW TEGO KŁAMSTWA, ma miejsce wtedy, gdy ktośpomniejsza odpowiedzialność prawdziwych sprawców i PRZYPISUJE TĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ OFIAROM. Chcemy walczyć przeciwko temu kłamstwu w każdej jego formie. Dlatego nowelizujemy ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej. Walcząc przeciw fałszywym twierdzeniom, przypisującym Rzeczypospolitej Polskiej uczestnictwo w niemieckiej machinie zbrodni, Polska broni prawdy. Holokaust był niewyobrażalną tragedią dla Polski. …”
Pozostała jeszcze druga część, ale zaszczyt wysłuchania jej i obejrzenia zostawiam do waszej dyspozycji, mili państwo. Tekst i film jest majstersztykiem propagandy i dyplomacji. Niczego mu nie brakuje. MM nadrabia w ten sposób zaległości stworzone przez zbędną metaforykę w swoim pierwszym oświadczeniu.
A tu dalsza część oświadczenia p. Gabriela:
„... To nasz kraj i nikt inny popełnił to zorganizowane masowe morderstwo. Pojedynczy kolaboranci nic tu nie zmieniają. Ja sam przez 15 lat organizowałem i prowadziłem wyjazdy dla grup młodzieży do Miejsc Pamięci w byłych obozach koncentracyjnych Auschwitz i Majdanku. Nic nie było dla mnie przy tym tak oczywiste jak fakt, że były to niemieckie obozy koncentracyjne, które nie przez przypadek były w Polsce. Kultura polska miała bowiem zostać tak samo zniszczona jak całe życie żydowskie. Trzy miliony spośród ponad sześciu milionów zamordowanych Żydów pochodziło z Polski. Świadomość tej historycznej winy jest częścią dzisiejszej niemieckiej tożsamości w naszym demokratycznym państwie i stanowi podstawowy konsensus wszystkich demokratycznych sił w naszym kraju. Dlatego Niemcy, również we własnym interesie, będą przekazywać pamięć o tych okrucieństwach młodym pokoleniom i nie dopuszczą do żadnej relatywizacji. Jesteśmy przekonani, że tylko staranne rozliczenie z własną historią może przynieść pojednanie. Do tego potrzeba, aby ludzie, którzy doświadczyli nieznośnych cierpień w wyniku Shoah, mogli mówić o tych cierpieniach bez ograniczeń. W związku z tym Polska może być pewna, że każda forma fałszowania historii, jak sformułowanie ,polskie obozy koncentracyjne', zostanie przez nas jednoznacznie odrzucona i ostro potępiona (http://www.tvn24.pl)
(O 23:20 przeczytałem komentarz tadmana, który uświadomił mi, że nieuważnie przeczytałem oświadczenie, w którym jest nie tylko skrzypiąca furtka, ale i fortel ratujący pana Gabriela przed zarzutem o podkładanie się pod nasze żądania reparacji wojennych, mianowicie zdanie w którym podkreśla się tylko ofiary ze strony żydowskiej, przemilcza się natomiast ofiary polskie. Nic innego nie mógł zrobić p. Gabriel. Jest bowiem dyplomatą niemieckim i musi lawirować, żeby utrzymać słupki poparcia w przyszłej kampanii. Czyżby inny pan Gabriel, polsko-języczny, wszystkim dobrze znany w Szkole Nawigatorów, miał rację, że nasze nadzieje na niemieckie reparacje to mrzonki?)
Teraz więc kilka akapitów z dedykacją dla p. Paris. Jestem jej to winien.
Niech mi wolno będzie streścić tu, mili państwo i przemiła pani Paris, arcyciekawą wymianę sądów między bosonem a Wolframem. Pisze Wolfram w powyższym komentarzu pod tekstem bosona (http://boson.szkolanawigatorow.pl/pozal-sie-boze-eska): "jak się wydaje (JK) został atakiem Izraela zaskoczony." Boson zgłasza zdanie przeciwne, bo to Izrael jest zaskoczony, bo najpierw miała być załatwiona reprywatyzacja nieruchomości, a potem zaklajstrowana nowelizacja za pomocą próchna (art 55a pt 3). JK ze znanym wszystkim wdziękiem przejął bykowca, jak pisze boson, i trzasnął, trzask - nowelizacja przed reprywatyzacją. Zagrał Izraelowi na nosie. Taki eksperyment. Co zrobi koszerny, jeśli wyrwać mu bykowca? To jakbyzaskoczenie, ze strony JK, MM i PAD, wywołane atakiem ze strony Izraela, napięcie na ich twarzach, to poprostu kara jaką poniósł on i dwaj pozostali panowie za eksperyment, czyli presja jaka teraz na nim i na PAD i MM jest wywierana. Ale śmiem twierdzić, że trzej panowie wiedzą co robią.
My prostaczki mamy problemy ze zrozumieniem zabiegów niejawnych wychodzących poza jednoznaczne deklaracja. Na jednoznaczne deklaracje może sobie teraz pozwolić BS. Bo taka ona jest i za to ją cenimy. Dlatego być może, żeby się nie spaliła w ogniu presji, JK postawił ją na drugim froncie. Sztuka walki jest sztuką kiwania przeciwnika. Dlatego JK i MM wydają się nam cwaniaczkami, co nie jest do końca prawdą. Ze ich usprawiedliwiam, nie znaczy, że we wszystkim mamy się zgodzić z nimi. Nie da rady. Moje poparcie dla nich jest szczere, bo męczą się chłopaki, to widać, walczą z determinacją, ale jest to poparcie taktyczne. Moja wiara jest inna niż ich. Choć nie tracę nadziei, że spotkamy się w końcu pod berłem Pańskim nawet jeszcze w doczesności.
P. Świrski być może poniesie konsekwencje swojego kunktatorstwa, albowiem powołał organizację (Ligę Obrony Dobrego Imienia Polski), która tylko w drobnym wymiarze wypełniła swoją misję. Zaś oceniając po owocach działalności Polskiej Fundacji Narodowej, podejrzewać nam wolno, że w stosunku do amerykańskiego, angielskiego i izraelskiego rynku treści była ona zaprzeczeniem misji owej Ligi. P. Świrski prawdopodobnie rozumie na czym polega rola kanału dystrybucji treści propagandowych i taki kanał stworzył. Przy czym utopił w tym kanale sporo kasy. MM ma ochotę pociągnąć go do odpowiedzialności. Czy są te organizacja (PFN i Liga) kanałem trwałym i czy ostoją się wobec konsekwentej woli politycznej MM, JK i PAD? Czy zodołały się podpiąć pod globalne prądy niestety antypolskie? Zobaczymy. W tle mamy podejrzenie, na razie potwierdzane przez media nieprzyjazne PiSowi, że p. Świrski był pośrednikiem we wprowadzeniu próchna do nowelizacji ustawy, czyli punktu 3 artukułu 55a, o niekaralności kłamstwa artystycznego i naukowego (sic!!!). Aż mnie w dołku zabolało jak to napisałem. "Kłamstwo naukowe" - to już nie jest oksymoron nawet, to paranoja. 
Dużo też wskazuje, że trwa nadal jakieś ukryte napięcie między Solidarną Polską w osobie min. Ziobry i Jakiego a MM i JK. Albowiem wygląda na to, jak pisze Onet, że prowadzili oni własną politykę, własne rozmowy z politykami Izraelskimi w sprawie nowelizacji ustawy, której nie trzeba było nowelizować, albo nowelizować, ale nie w taki sposób.
Po na myśle Wolfram zmoderował swoje wnioski na bazie donosów Onet  (pod tekstem bosona http://boson.szkolanawigatorow.pl/pozal-sie-boze-eska#31131), wszak Onet jednak jest niemiecką agencją: "Nie wiadomo, kto winny - i czy winny - bo zapisy samej ustawy są takie - że do przyjęcia (są jakimś kompromisem) - a PiS, jak się wydaje został atakiem Izraela zaskoczony. Za mało wiemy - a wiemy tyle, że cedzą nam informację przez zęby. Oczywiście można powiedzieć, że muszą, bo taka jest natura negocjacji - ale czasem się okazuje, że coś trzeba było wyciągnąć na światło dzienne wcześniej - bo nie ma się do czego odwołać - a druga strona nie ma skrupułów.
Na plus - oceniam to, że jednak stanowisko jest twarde - a co będzie, czas pokaże. Nie wątpliwie od wielu lat po raz pierwszy nie ustępujemy - mam nadzieję, że nie mylę się w tej ocenie. Co do tego, czy to Prezes jest lepszy, czy Prezydent - to się okaże - ich motywacje są różne od propaństwowych, po całkiem banalne. Stawiam na Prezesa, liczę na Prezydenta - ale powiem, jak mi kiedyś klient, jak miałem kłopoty z dostawą towaru i nie miałem dobrej odpowiedzi, bo nie ode mnie zależało - że mi ufa, ale mi nie wierzy.
p.s. link to wprawdzie Onet - niemniej nie sądzę, by to była czysta konfabulacja - jeśli chodzi o kalendarium. dziennikarze chwalą się, że ludzie z PiS czasem im coś przynoszą 'prywatnie' - pomimo, że oficjalnie są na wojennej ścieżce."
Ja również poruszam się na tym terenie po omacku. Węszę, bo jestem psem, ale trudno mi często wyważyć proporcje i wybrać właściwy trop. Tym nie mniej jestem psem. I nie tylko ja. O tym w kolejnym tekście.